
Propozycja brzmi kusząco: wystarczy przyjąć kilka przelewów na własne konto i przekazać pieniądze dalej, a za fatygę wpadnie prowizja. Dla studenta z pustym portfelem to może wyglądać jak łatwy dodatkowy zarobek, tymczasem w rzeczywistości bywa to udział w praniu pieniędzy, za który grozi odpowiedzialność karna. Ten tekst wyjaśnia, kim jest tak zwany muł finansowy i jak nie dać się wciągnąć — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, jak rozpoznać taką pułapkę.
Osoby, które biorą udział w praniu pieniędzy, nazywa się mułami finansowymi, a w potocznym języku także słupami. Najczęściej chodzi o kogoś, kto wykonuje na swoim koncie kilka transakcji, otwiera rachunek albo wypłaca gotówkę z bankomatu i przekazuje ją dalej, na wskazane przez nieznajomego konto. Dzięki temu ślad pieniędzy z oszustw prowadzi do zwykłego posiadacza rachunku, a nie do tych, którzy cały proceder organizują.
Według informacji Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości takie propozycje obiecują szybki zarobek bez większego wysiłku. Brzmią jak zwykła praca zdalna, ale mają kilka cech, które powinny zapalić czerwoną lampkę.
Takie oferty pracy zwykle pochodzą od przestępców, a nie od prawdziwych pracodawców.
Podstawowy przepis dotyczy prania pieniędzy. Zgodnie z art. 299 § 1 Kodeksu karnego czyn ten podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Podobna kara grozi za udział w zorganizowanej grupie przestępczej (art. 258 § 1) oraz za oszustwo (art. 286), jeśli w działaniach występują jego elementy.
Co ważne, według policji brak świadomości nie zwalnia z odpowiedzialności, a niewiedza nie chroni przed konsekwencjami. Samo przekonanie, że to tylko niewinna praca, nie jest więc żadnym zabezpieczeniem.
Problemy zaczynają się jeszcze przed wyrokiem. Środki na koncie mogą zostać zamrożone przez bank albo organy ścigania, a właściciel rachunku traci do nich dostęp na czas postępowania. Jeśli uda się wykazać, że pieniądze miały nielegalne pochodzenie, może stracić prawo do ich odzyskania.
Konto bywa też zablokowane lub zamknięte, a później trudniej otworzyć nowe, wziąć kredyt albo pożyczkę. Dla studenta, który za kilka lat będzie szukał pracy, to poważna sprawa.
Skazujący wyrok może utrudnić dostęp do wielu zawodów. Niektóre branże, zwłaszcza prawo, finanse, bankowość i ubezpieczenia, mogą nie zatrudniać osób z taką historią. Do tego dochodzi stres związany z postępowaniem karnym i utrata zaufania w życiu prywatnym.
Policja ostrzega ponadto, że współpraca z przestępcami może narazić na niebezpieczeństwo ze strony zorganizowanych grup.
Gdy ktoś proponuje inwestycję, pożyczkę albo pracę związaną z pieniędzmi, warto zajrzeć na listę ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego. Znajdują się na niej podmioty, wobec których KNF złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa albo w których prowadzone jest postępowanie karne z uprawnieniami pokrzywdzonego dla Przewodniczącego KNF.
Listę można przeszukiwać po nazwie podmiotu i rodzaju zawiadomienia. Jest jednak jedno zastrzeżenie: brak firmy na liście nie zwalnia z obowiązku sprawdzenia jej w wiarygodnych źródłach informacji. To, że nikt jej jeszcze nie opisał, nie znaczy, że jest bezpieczna.
Podejrzane wiadomości, strony i oferty można zgłosić do CERT Polska przez formularz zgłaszania incydentów dostępny pod adresem incydent.cert.pl. Aktualne ostrzeżenia o oszustwach CERT Polska publikuje w serwisie moje.cert.pl. Jeśli pieniądze z cudzych przelewów już trafiły na twoje konto albo straciłeś środki, najlepiej od razu skontaktować się z bankiem i policją.
Szybki, łatwy zarobek na przekazywaniu cudzych pieniędzy to klasyczny sposób werbowania mułów finansowych. Za udział w praniu pieniędzy grozi kara od 6 miesięcy do lat 8 pozbawienia wolności, a niewiedza nie jest wytłumaczeniem. Jeśli praca polega na tym, że twoje konto ma być przystankiem dla cudzych przelewów, to nie jest praca, tylko pułapka. Najlepiej odmówić, zachować wiadomości i zgłosić sprawę.
5 pytań · minuta