
Wydawnictwo Czarne zapowiada na 18 listopada 2026 roku premierę książki „Odra, Oderka, Odera” Magdy Piekarskiej. To opowieść o rzece, która była szlakiem transportowym, polem ingerencji człowieka i miejscem katastrofy z 2022 roku, a mimo to zyskała oddanych obrońców. Wątki historyczne, literackie i przyrodnicze splatają się na polsko-niemieckim pograniczu, od czasów Fryderyka Wielkiego po współczesność — a na końcu możesz sprawdzić, ile zapamiętasz z tej zapowiedzi.
Wydawnictwo Czarne zapowiada premierę książki „Odra, Oderka, Odera” autorstwa Magdy Piekarskiej na 18 listopada 2026 roku. Tytuł ukazuje się w serii Sulina, a wydanie papierowe liczy 360 stron. Strona wydawcy nie wskazuje tłumacza, więc książka nie jest przedstawiana jako przekład.
Zapowiedź opisuje rzekę w kilku odsłonach naraz: gospodarczej, historycznej i przyrodniczej. Poniżej zebrano to, co wydawca podaje o treści i o samym wydaniu.
Według opisu wydawcy Odra nigdy nie była rzeką olśniewającą. Postrzegano ją raczej jako rzekę pracującą, mniej zasobną od Łaby i mniej potężną od Dunaju. Karmiła okoliczne tereny i umożliwiała transport towarów, ale potrafiła też być kapryśna. Taki punkt wyjścia sugeruje, że książka patrzy na rzekę przez pryzmat codziennej użyteczności, a nie widokówkowego piękna.
Gdy Odra utrudniała żeglugę, ludzie regulowali jej bieg, przekopywali ją i budowali śluzy. Opis podkreśla, że przez te zabiegi rzeka jest dziś znacznie krótsza niż dawniej. Ślady tych ingerencji widać także w jej obrazie: jest spiętrzona na jazach i śluzach tam, gdzie człowiek próbował ją okiełznać, a rozlewa się leniwie tam, gdzie tego nie zrobił.
W PRL-u Odrą transportowano węgiel, a byt żyjących w niej roślin i zwierząt podporządkowano rozwijającemu się przemysłowi. Wydawca pisze, że gdy wydawało się, że rzeka zamieni się w brudną maź, żegluga zamarła, a przyroda zaczęła się odradzać. To wątek, który łączy historię gospodarczą z ochroną środowiska. Z opisu wynika, że losy rzeki były zależne od decyzji podejmowanych daleko od jej brzegów: od potrzeb przemysłu, od transportu towarów i od tego, ile znaczyła dla ludzi sama przyroda. Książka zdaje się pytać, co zostaje z rzeki, gdy przestaje być ona wyłącznie drogą dla barek.
Opis wspomina również o katastrofie z 2022 roku, która według tekstu wydawcy zniszczyła ponad dwieście milionów zamieszkujących Odrę zwierząt. Jednocześnie rzeka zyskała grono oddanych obrońców. Strona wydawcy nie podaje, kim są te osoby ani jak działają, więc szczegóły czytelnicy poznają dopiero w samej książce.
Piekarska sięga po opowieści z polsko-niemieckiego pogranicza i podąża za biegiem rzeki, co daje książce układ zbliżony do podróży wzdłuż nurtu. Wśród wątków zapowiedzianych w opisie są:
Wydawca opisuje pisanie o Odrze jako próbę zrozumienia jej kierunku, czyli tego, dokąd rzeka płynie i co z niej zostało po wielu zabiegach człowieka. Nie jest to więc zapowiedź przewodnika po szlaku wodnym, lecz opowieść, w której rzeka staje się punktem odniesienia dla historii kilku epok. Z zapowiedzi wynika, że książka łączy wątki historyczne, literackie i przyrodnicze, więc dotyka tematów bliskich osobom studiującym humanistykę, geografię czy ochronę środowiska.
Pierwsze wydanie ma miękką okładkę ze skrzydełkami i format 125 × 195 mm. Wydawca podaje też osobny numer ISBN dla wersji plikowej, co oznacza, że książka ma się ukazać także w formie e-booka. Poza serią Sulina strona nie przypisuje jej gatunku, a opinii zewnętrznych recenzentów w momencie sprawdzania jeszcze nie ma.
„Odra, Oderka, Odera” Magdy Piekarskiej ma premierę 18 listopada 2026 roku nakładem Wydawnictwa Czarne i liczy 360 stron. Według wydawcy to opowieść o rzece pracującej, uregulowanej, zagrożonej i odradzającej się, osadzona w historiach z polsko-niemieckiego pogranicza.
5 pytań · minuta