
Czy historia naprawdę czegokolwiek uczy polityków, generałów i zwykłych ludzi? Z tym pytaniem mierzy się Norman Davies w książce „Historiomachia. Bitwy o historię”, której premierę Znak Horyzont zapowiada na 28 października 2026 roku. Historyk wraca do okupacji niemieckiej i rzezi wołyńskiej, pisze o ich wpływie na relacje Polski z sąsiadami i dokłada niepublikowany wcześniej pamiętnik z podróży do Moskwy z 1963 roku — a na końcu możesz sprawdzić, czy zapamiętałeś najważniejsze fakty o tej premierze.
„Historiomachia. Bitwy o historię” to nowa książka Normana Daviesa, historyka, którego polscy czytelnicy znają przede wszystkim z syntez dziejów Polski i Europy. Tym razem nie chodzi o kolejną wielką opowieść od starożytności po współczesność, ale o spór o to, do czego przeszłość jest nam w ogóle potrzebna. Wydawca podaje następujące dane:
W sklepie wydawcy książka trafiła do kategorii literatury faktu, w dziale historia.
Punktem wyjścia jest znana każdemu maturzyście maksyma Cycerona o historii jako nauczycielce życia. Davies nie przyjmuje jej jednak na wiarę. Jak opisuje wydawca, autor zauważa, że politycy, dowódcy wojskowi i zwykli obywatele rzadko wyciągają wnioski z przeszłości. A gdy do władzy dochodzą dyktatury, historia zaczyna się powtarzać.
Sam tytuł dobrze oddaje ten ton. „Historiomachia” łączy historię z greckim słowem oznaczającym walkę, a podtytuł nie zostawia wątpliwości: chodzi o bitwy toczone o to, jak pamiętamy i opowiadamy dzieje.
Najmocniejsza część zapowiedzi dotyczy bolesnych wątków polskiej historii. Davies omawia okupację niemiecką oraz rzeź wołyńską i pokazuje, jak te doświadczenia wpływają na stosunki Polski z sąsiadami do dziś.
Teza, którą przedstawia wydawca, jest wyraźna. Według autora przyszłości nie da się budować bez zrozumienia przeszłości i bez przebaczenia, a konflikty między państwami powinny być rozwiązywane drogą dyplomatyczną, a nie siłą. To stanowisko historyka, który od lat zabiera głos w sporach o pamięć, więc można się spodziewać, że wywoła dyskusję.
Książka nie kończy się jednak na ranach. Jako symbole nadziei Davies wskazuje powojenne odrodzenie Wrocławia oraz muzykę Fryderyka Chopina. Wrocław to dla niego temat dobrze znany: wspólnie z Rogerem Moorhouse’em napisał wcześniej „Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego”, poświęcony dziejom Vratislavii, Breslau i Wrocławia.
Osobną atrakcją jest materiał, którego czytelnicy wcześniej nie widzieli. Według wydawcy w książce znalazł się niepublikowany dotąd pamiętnik Daviesa z podróży do Moskwy w 1963 roku. To zapis z czasów zimnej wojny, spisany przez autora, który dopiero później stał się jednym z najbardziej znanych historyków piszących o Europie Środkowej i Wschodniej.
„Historiomachia” nie jest podręcznikiem, ale może się przydać w kilku sytuacjach:
Przed zakupem warto zajrzeć do fragmentu, który wydawca udostępnia na stronie książki. To najprostszy sposób, by sprawdzić, czy styl autora komuś odpowiada.
Na stronie autora wydawnictwo Znak prezentuje długą listę jego tytułów. Są wśród nich m.in. „Boże igrzysko. Historia Polski”, „Europa. Rozprawa historyka z historią”, „Powstanie ’44”, „Orzeł biały, czerwona gwiazda” o wojnie polsko-bolszewickiej oraz „Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią”. Nowa książka wpisuje się w ten nurt eseistyki, w której Davies nie tylko opowiada o przeszłości, ale też pyta, co z niej wynika.
„Historiomachia. Bitwy o historię” Normana Daviesa ukazuje się 28 października 2026 roku nakładem Znak Horyzont, w przekładzie Bartłomieja Pietrzyka. Na 480 stronach autor pyta, czy historia wciąż uczy, omawia okupację niemiecką i rzeź wołyńską w kontekście relacji z sąsiadami, wskazuje Wrocław i Chopina jako znaki nadziei, a do tego publikuje pamiętnik z Moskwy z 1963 roku.
Źródło: Wydawnictwo Znak (Historiomachia. Bitwy o historię – strona książki); opracowanie własne.
5 pytań · minuta