|
W numerze m.in.
Studenckie Życie
Studentka
Moda
Świat Komputerów
Świat Nauki
Film
Zdrowie
Muzyka
Różności
Turystyka
Mobile Club
Humor dnia
Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00,wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak pewni siebie, ze przed egzaminem zdecydowali poimprezowac u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super ale zapili w weekend i jak zasnęli w niedziele po południu, obudzili się w poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli, postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się, ze w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić wiedze i wymienić doświadczenia, niestety w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mówi: - OK możecie przystąpić do egzaminu jutro rano. Studenci zadowoleni, ze się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dziej przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów: - "Które koło?" .
|
Sie wyrażam
Współpraca z Myslovitz, Hey, Steczkowską, TLove, Gawlińskim, Ścianką czy Krawczykiem nauczyła mnie elastyczności, uniwersalności i pokory
Jesteś obecnie uważany za jednego z najlepszych speców od muzyki elektronicznej w Polsce. Od kiedy się nią fascynujesz?
> Zawsze chciałem być muzykiem. Gdy dostałem pierwszy instrument elektroniczny z minimalną możliwością zapisu, zacząłem tworzyć proste elektroniczne kompozycje. Pierwszy komputer muzyczny Atari 520ST z programami muzycznymi kupiłem w 1995 roku. Ważnym momentem było pojawienie się muzyki techno i triphop, w dużej mierze tworzonej dzięki nowym technologiom rejestracji dźwięku i programom muzycznym.
Grasz na bardzo wielu instrumentach. Na najnowszej płycie dajesz tego imponujący dowód. Skąd takie umiejętności?
> Sam się nauczyłem. Im więcej mam środków do dyspozycji, tym bardziej mogę się wyrazić. Czuję się przez to bardziej niezależny. Myślę, że można to porównać do nauki języków. Jeśli już nauczyłeś się dwóch, łatwiej nauczyć się trzeciego.
A prawdą jest, że kolekcjonujesz stare syntezatory?
> W pewnym sensie. Żadnego z tych syntezatorów nie kupiłem dlatego, że ładnie wyglądał. Ważniejsze są dla mnie walory użytkowe instrumentu, czyli osobliwe brzmienie. Wszystkich instrumentów stale używam.
Współpracowałeś z gwiazdami polskiej estrady, m.in. z Myslovitz, Hey, Justyną Steczkowską, T-Love, Robertem Gawlińskim, Ścianką, ostatnio z Krzysztofem Krawczykiem. Jak wspominasz ten okres w życiu?
> Poznałem wielu bardzo ciekawych ludzi, nawiązałem kontakty z różnymi muzykami, poznałem ich sposób myślenia i realizowania muzyki. Nauczyłem się też pewnego rodzaju elastyczności, uniwersalności i pokory; umiejętności ułożenia się do rzeczy troszkę obcych i jednocześnie wnoszenia do nich czegoś od siebie. To wszystko teraz procentuje.
Byłeś mistrzem w tej branży. Co Cię skłoniło do nagrania pierwszego albumu Smolik?
> Zawdzięczam to w dużej mierze mojemu wydawcy - Józkowi. On przekonywał mnie, że to, co robię jest fajne i musimy podpisać kontrakt na moją płytę solo, więc się zdecydowałem.
Jaką płytą będzie Smolik2?
> Mam nadzieję, że to będzie coś nowego w kontekście poprzedniej płyty. Muzyka będzie miała sporo akustycznych brzmień, będzie dużo piosenek, czyli zwrotek i refrenów, choć podanych specyficznie.
Czy potrafisz słuchać muzyki tylko dla relaksu?
> Pewnie, że tak, np. gdy jestem w pubie ze znajomymi i piję piwo, muzyki słucham tylko dla przyjemności. W sensie profesjonalnym muzyki trzeba słuchać w odpowiednich warunkach, w skupieniu, na dobrym sprzęcie. Czasem przesłuchuję płytę tak, jakbym czytał książkę i analizował ją pod względem języka, stylu, składni itp.
Czego słuchasz, jeśli nie zajmujesz się własną muzyką?
> Wszystkiego - zarówno tych najnowszych, jak i starych kawałków. Słucham muzyki etnicznej, bo dla mnie ona jest oderwaniem od codziennej rzeczywistości, a jednocześnie ma w sobie dużo prawdy i prostoty. Najważniejsze jest dla mnie to, co dzieje się w muzyce na bieżąco i staram się za tym podążać.
Wyglądasz bardzo "normalnie", nie jak człowiek z branży show biznesu. Dlaczego? To nie w twoim stylu? Źle byś się z tym czuł?
> Wiesz, spece od muzyki elektronicznej, np. z Wielkiej Brytanii wyglądają jeszcze bardziej normalnie niż ja. Uważam, że nie w wyglądzie jest siła tego, co się robi. Dla mnie najważniejsza jest muzyka i nie wiem, jaki ma sens "stroszenie włosów". Sądzę, że osoby przychodzące na mój koncert nie oczekują show'u i gwiazdora, a chcą przez moją muzykę skomunikować się z resztą podobnych sobie ludzi i fajnie się poczuć.
Pochodzisz ze Świnoujścia, studiowałeś eksploatację statków i portów. Czy chciałeś zostać marynarzem?
> Zacząłem te studia, bo miałem tam dużo kolegów. Nie miałem żadnej koncepcji na przyszłość - poza muzyczną. Z jednej strony była rodzina, która oczekiwała, że będę studiował, z drugiej strony wojsko, a tam nie miałem ochoty się wybrać. To była bardzo techniczna szkoła i nie okazał się to trafny wybór. Gdybym był po szkole muzycznej, to poszedłbym na studia muzyczne. Jednak z perspektywy czasu nie żałuję.
Jak wspominasz okres studiów?
> Miałem to szczęście, że na moich studiach było mnóstwo fajnych ludzi. Miałem dużo czasu, mogłem grać dzięki temu w klubach, bawić się. Właśnie grając w klubach poznałem wielu ludzi z poza środowiska szkolnego, m.in. człowieka, dzięki któremu grałem później w Wilkach. Uważam, że to był dobrze spożytkowany czas. Chciałbym życzyć wszystkim studentom, aby bez względu na to, jak potoczy się ich życie, mogli robić to, co lubią i mieć z tego korzyści, również materialne. Uważam, że tylko wtedy można być w pełni szczęśliwym.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|