
Syntetyczne przeciwutleniacze łagodzą bóle związane ze stanami zapalnymi - wynika z najnowszych amerykańsko-tureckich badań. Autorzy artykułu na łamach pisma "Behavioural Brain Research" liczą, że pewnego dnia związki te staną się dobrą alternatywą dla silnych leków przeciwbólowych z grupy opioidów, takich jak morfina.
Jak uważa prowadzący doświadczenia prof. Robert Stephens z Uniwersytetu Stanu Ohio, przeciwutleniacze mają szansę stać się lekami pośrednimi między niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi, jak ibuprofen czy aspiryna, a silnymi lekami z grupy opioidów, od których można się uzależnić.
Przeciwutleniacze są związkami, które zwalczają wolne rodniki, bardzo aktywne cząsteczki, silnie uszkadzające komórki i tkanki. Powstające one ciągle w naszym organizmie jako uboczne produkty przemiany materii. Komórki są wprawdzie zaopatrzone w naturalne systemy neutralizacji wolnych rodników, ale zdarza się, że nie nadążają z ich dezaktywacją. Wówczas tkanki zaczynają się szybciej starzeć i może dojść do rozwoju wielu poważnych schorzeń, jak nowotwory, choroba Alzheimera czy choroby serca.
Już z wcześniejszych prac opublikowanych w ciągu ostatniej dekady wynikało, że nadmiar tych niebezpiecznych cząsteczek może mieć udział w rozwoju bólu przewlekłego.
Najnowsze badania nad rolą przeciwutleniaczy w łagodzeniu bólu zespół prof. Stephensa prowadził we współpracy z kolegami z Uniwersytetu Ataturk w Erzurum (Turcja).
Badacze wstrzykiwali myszom jeden z trzech syntetycznych przeciwutleniaczy, nazywanych w skrócie PBN, TEMPOL i NAC (N- acetyl-L-cysteina). Nie występują one naturalnie w warzywach i owocach, ale NAC jest dostępny jako suplement diety, podczas gdy PBM i TEMPOL są używane tylko w celach naukowych. Jednej grupie myszy, tzw. kontrolnej wstrzykiwano sól fizjologiczną.
Tuż po zastrzyku z przeciwutleniaczem lub roztworem soli badacze wstrzykiwali w lewą tylną łapkę myszy formalinę, związek silnie drażniący. Prowadziło to do rozwoju stanu zapalnego, któremu towarzyszył silny ból. Gryzonie próbują go łagodzić liżąc uszkodzoną łapkę. Dlatego przez następne 30 minut naukowcy sprawdzali jak dużo czasu myszy poświęcają tej czynności.
Okazało się, że każdy z trzech przeciwutleniaczy znacznie skrócił czas lizania łapki przez myszy - w początkowej, ostrej fazie bólu o 70-90 proc. w porównaniu z grupą kontrolną, a w fazie końcowej o 78-98 proc. Zdaniem autorów pracy, oznacza to, że dzięki przeciwutleniaczom gryzonie odczuwały znacznie mniejszy ból.
"Byliśmy zaskoczeni, że przeciwutleniacze tak wyraźnie łagodziły ból u myszy, zwłaszcza w jego początkowej ostrej fazie" - komentuje prof. Stephens. Odkrycie to potwierdza wyniki innych naukowców, którzy zaobserwowali, że przeciwutleniacze są skuteczne nawet jeśli poda się je gryzoniom po uprzednim wywołaniu bólu. (PAP)