|
W numerze m.in.
Studenckie Życie
Student
Studentka
Moda
Świat Komputerów
Gospodarka bez tajemnic
Świat Nauki
Film
Zdrowie
Muzyka
Humor dnia
Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się wiec zaczęli się bawić indeksami. Tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwile indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator: - Piątka za odwagę! .
|
LEPSZY MODEL - Kasia Klich
Wywiad z kobietą, która nie bała się zaśpiewać: zamienię Cię na lepszy model. Z Kasia Klich autorką hitu lata 2002 rozmawia Sylwia A. Bazyluk
Występowałaś w reklamach radiowych, nagrałaś dwie płyty dla dzieci. Czy nagranie dojrzałej płyty było Twoim marzeniem?
- Jak ktoś zaczyna pracę wokalisty, to nie po to, żeby wylądować na statku i śpiewać do kotleta. Ja zawsze myślałam o realizacji swoich marzeń, dopiero jednak po wielu latach spotkałam człowieka, który mógł mi w tym pomóc. Jest nim Yaro, producent muzyczny mojej płyty.
- W jaki sposób się poznaliście?
- To był przypadek. Swojego czasu dużo nagrywałam w rozgłośniach radiowych. W jednej z nich pracował nasz wspólny znajomy, który był fanem mojego głosu. Stwierdził, że marnuję się robiąc reklamówki i powinnam pomyśleć o porządnej płycie. Wówczas skontaktował mnie z Yarem. I tak po nitce do kłębka...
- Czy od razu zaczęliście wspólną pracę?
- Najpierw związaliśmy się ze sobą prywatnie. Nie myśleliśmy wtedy o tym, by pracować razem. Yaro miał nie najlepsze doświadczenia w tej materii. Po roku bycia razem postanowiliśmy wykorzystać nasz wspólny potencjał, mieliśmy mnóstwo pomysłów na piosenki.
- Ukazał się więc już drugi singiel z Twojej płyty. Ten pierwszy nadal króluje na listach przebojów. Czy wiesz, że piosenkę "Lepszy model" określono jako feministyczną?
- Oczywiście. Zdaję sobie sprawę z tego, że już mnie zaszufladkowano. Jestem dość wesołą osobą i ironicznie podchodzę do życia. W pewnym momencie postanowiłam napisać tekst o psującej się relacji damsko-męskiej, a ponieważ jestem kobietą i to heteroseksualną, więc trudno, bym pisała o psującej się kobiecie. Powstała zatem piosenka o mężczyźnie, którego porównałam do szwankującego się sprzętu.
- Jesteś autorką tekstów. Skąd czerpiesz inspiracje? Są one bowiem bardzo różnorodne.
- Nie przeżyłam strasznych rozstań czy tragedii miłosnych. Dużo czytam, obserwuję świat, słucham ludzi. Mam koleżanki, które zwierzają mi się ze swoich problemów dotyczących mężów czy partnerów życiowych. Często powstają z tego pomysły na piosenkę. Nieraz wystarczy jakieś kluczowe słowo, wokół którego buduję następnie cały tekst. Tak było z "Lepszym modelem".
- Jak promujesz swoją płytę?
- Przede wszystkim udzielam sporo wywiadów prasowych, radiowych i telewizyjnych i koncertuję. Mam nadzieję, że dojdzie do skutku trasa, na razie gram pojedyncze koncerty.
- Przeglądając Twoją stronę internetową zwróciłam uwagę na dwie rzeczy. Przedstawiając się mówisz, że należy się producentowi medal za odwagę, bo dzielnie znosił fochy swojej wokalistki...
- Tak. Wszyscy o to pytają. Rzecz w tym, że nie chodzi mi o zachowania rozkapryszonej gwiazdy. Kiedy nagrywałam płytę, rozchorowałam się. Musiałam jeździć do Polikliniki w Koszalinie na inhalacje hydrokortizonem. Byłam zła na siebie, płakałam. To, co nagraliśmy, na samym początku było zapisem choroby (śmiech). Trzeba to było powtórzyć jeszcze raz. Ale my w studiu dobrze się dogadujemy. Opanowaliśmy do perfekcji studyjną sztukę kompromisu.
- Jako jedna z nielicznych wokalistek lubisz gotować. Skąd ta pasja?
- Nauczyłam się gotować, kiedy mieszkałam w akademiku w Katowicach. Chcąc nie chcąc musiałam sobie coś pitrasić. Nie korzystałam nigdy z żadnych przepisów. Zawsze, jak Klich gotowała, to zbierało się trochę ludzi, żeby pojeść, bo im smakowało. Uważam , że gotowanie to sztuka. Twórcza czynność, a ja uwielbiam to, co twórcze, nietuzinkowe
i w żadnych schematach się nie mieści. Tu mogę wrzucić ziarno słonecznika, tam sezamu..
- Jak wspominasz swoje czasy studenckie?
- Studiowałam na wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Poznałam wówczas wielu dobrych muzyków. Był to miły okres w moim życiu. Nie musiałam zakuwać dużej ilości teorii. Takich przedmiotów miałam niewiele: historia sztuki, filozofia współczesna, historia jazzu.
- Poznałaś wówczas braci Golców?
- Grali na moim dyplomie.
- Jakie jest Twoje motto życiowe?
- Najważniejsze to być dobrym człowiekiem. Nie mieć o nic do siebie żalu. Nie wolno jednak być do końca naiwnym, należy mieć trochę rezerwy do ludzi. Uważam też, że nie wolno oczekiwać wdzięczności od innych.
- Co chcesz przekazać studentom?
- Prawda jest taka, że to, czego się na studiach człowiek nauczy, może zaprocentować w przyszłości. Tu trzeba zacisnąć pasa i rzetelnie wziąć się do pracy. Ważne, by być fachowcem w swojej dziedzinie, ale nie należy też zapominać o tym, że oprócz czasu na naukę jest czas na zabawę :)
- Dziękuję za rozmowę.
|
|
|